Sławomir Siejka – kim jest naprawdę?

Sławomir Siejka to jedno z tych nazwisk, które wystarczy wymówić osobom pamiętającym polską telewizję przełomu lat 80. i 90., by natychmiast zobaczyły przed oczami charakterystyczny uśmiech i nienaganny krawat. Prezenter TVP2 zdobył sympatię milionów widzów w zaledwie kilka lat – a potem zniknął równie nagle, jak się pojawił. Zmarł 23 listopada 1994 roku, mając zaledwie 35 lat. Historia jego życia to opowieść o człowieku, który zanim stanął przed kamerą, zdążył być niemal księdzem, muzykiem orkiestrowym i kelnerem.

Skąd pochodzi Sławomir Siejka – dzieciństwo i trudne początki

Sławomir Siejka przyszedł na świat w 1959 roku. Pochodził z Rozniszewa – wsi w województwie mazowieckim. Gdy miał pięć lat, jego rodzice rozwiedli się. To nie był łatwy start – mały Sławomir wychowywał się w niepełnej rodzinie, a jego dzieciństwo naznaczone zostało jeszcze jednym dramatycznym zdarzeniem: orientacyjnie w tym czasie przypadkowo spowodował pożar, w wyniku którego spalił się jego dom.

Z inicjatywy mamy – Janiny Pawińskiej – kształcił się w niższym seminarium duchownym ojców franciszkanów w Niepokalanowie. Matka widziała w nim przyszłego duchownego. Sławomir jednak miał własne plany. Najwidoczniej nie poczuł powołania, ponieważ maturę zdał ostatecznie w liceum ogólnokształcącym w Warszawie.

Zanim zostało dziennikarstwo – kelner, muzyk i aktor

Droga Sławomira Siejki do telewizji była wszystkim, tylko nie prostą linią. Wybrał studium hotelarsko-gastronomiczne i pracował nawet przez jakiś czas jako kelner. W końcu uświadomił sobie, że jego miłością są media, i postanowił zdobyć niezbędne szlify na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Gdy dostał się na dziennikarstwo, dorabiał do stypendium jako kelner. Równolegle rozwijał inne pasje. Po studiach Siejka pracował przez pewien czas w Filharmonii Narodowej, gdzie grał w orkiestrze na tanpurze – indyjskim instrumencie szarpanym – i zapowiadał koncerty. Występował też na scenie stołecznego Teatru Syrena w wyreżyserowanym przez Zdzisława Leśniaka przedstawieniu „Czarna Mańka”.

Sławomir Siejka był w swoim życiu kolejno: niedoszłym księdzem, muzykiem orkiestrowym, aktorem, tancerzem, kelnerem i modelem – zanim w ogóle stanął przed kamerą telewizyjną.

Sławomir Siejka był człowiekiem wielu talentów – miał na koncie również pracę modela oraz aktora. Sam mówił o sobie z dystansem i humorem, nie traktując żadnego z tych etapów jako porażki, lecz jako kolejny przystanek w drodze do siebie.

Sławomir Siejka – filmy, seriale i programy

Siejka występował w Filharmonii Narodowej i zagrał epizodyczną rolę w „Czarnej Mańce” Zbigniewa Leśniaka. Choć jego aktorski dorobek był skromny, to właśnie doświadczenie sceniczne i prezenterskie ukształtowały w nim tę naturalność przed kamerą, która później tak przyciągała telewidzów.

Swoją przygodę z telewizją rozpoczął w 1989 roku w Redakcji Muzycznej TVP, a później był spikerem telewizyjnej Dwójki. Gdy w 1991 roku, po trwającym prawie dwa lata stażu w Redakcji Muzycznej, został spikerem i zaczął pojawiać się na antenie TVP2, okrzyknięto go „rodzynkiem”, bo w tzw. oprawie Dwójki pracowały oprócz niego same kobiety. To właśnie ta rola – spikera i prezentera TVP2 – przyniosła mu ogólnopolską rozpoznawalność.

Odkrycie Niny Terentiew i błyskawiczna kariera w TVP2

Nie jest tajemnicą, że Sławomir Siejka był odkryciem Niny Terentiew. To właśnie ona, co zawsze podkreślał w wywiadach, jako pierwsza dostrzegła w nim gwiazdę i pozwoliła mu rozwinąć skrzydła.

Nina Terentiew, która ówcześnie zajmowała się TVP, miała być zachwycona jego energią i tym, jak zachowuje się na wizji. Kariera Siejki nabrała tempa w sposób, który sam musiał go zaskakiwać. Pracę w TVP zaczął w drugiej połowie lat 80., a na początku lat 90. był prezenterem, który cieszył się niezwykłą popularnością.

Co sprawiało, że widzowie go pokochali?

Sławomir Siejka był ceniony ze swojego profesjonalizmu, zawsze solidnie przygotowany do pracy, ale poza tym niezwykle życzliwy. Jego sposób bycia i spokojny, przyjazny głos zjednywały mu sympatyków. Był człowiekiem wysokiej kultury osobistej, nienagannych manier i rzetelnym dziennikarzem z ujmującą aparycją.

Choć Sławek nie wyglądał jak hollywoodzki amant, miał w sobie coś, co przykuwało uwagę i nie pozwalało oderwać od niego wzroku. Bardzo szybko stał się ulubieńcem widzów i jedną z najpopularniejszych twarzy Telewizji Polskiej. Charakterystycznym elementem jego wizerunku były krawaty – jego hobby była sztuka iluzji i podróże, a kolekcjonował też krawaty.

Człowiek z misją – działalność charytatywna

Podczas pracy w TVP udzielał się dobroczynnie, prowadził koncerty charytatywne i wspierał Dom Dziecka w Skopaniu. Popularność traktował nie jako cel sam w sobie, lecz jako narzędzie do robienia czegoś dobrego. To wyróżniało go spośród innych twarzy ówczesnej telewizji publicznej.

Życie prywatne Sławomira Siejki

Sławomir Siejka był kawalerem. Źródła nie odnotowują żadnych informacji o partnerce, żonie ani dzieciach. Skupiony na intensywnie rozwijającej się karierze, pasjonat iluzji i podróży, żył raczej w rytmie pracy i własnych zainteresowań. Poza kolekcjonowaniem krawatów pasjonował się muzyką. Był człowiekiem wielu fascynacji, który nieustannie szukał nowych wyzwań.

Sławomir Siejka – choroba i nagłe zasłabnięcie na planie

W tle błyskotliwej kariery kryła się jednak poważna dolegliwość. Sławomir Siejka chorował na gruźlicę otwartą. Nie przerwało mu to pracy – był zbyt zaangażowany w to, co robił, by dobrowolnie zejść z anteny.

7 listopada 1994 roku nagle zasłabł w studio na planie jednego z programów, po czym trafił do jednego z wrocławskich szpitali. Na krótko przed tym, jak odszedł, wyrywał się jeszcze na wizję. Podobno krzyczał, że przecież go potrzebują i żeby go wypuścili. To zdanie mówi bardzo wiele o tym, kim był – człowiekiem, dla którego telewizja była powołaniem, nie tylko zawodem.

7 listopada 1994 roku Sławomir Siejka zasłabł na planie telewizyjnym. Dwa tygodnie później, 23 listopada 1994 roku, odszedł we Wrocławiu w wieku 35 lat.

Zmarł z powodu wirusowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. Okoliczności jego odejścia do dziś budzą wiele emocji. Część widzów i mediów przez lata stawiała pytania o to, czy jego stan zdrowia był właściwie monitorowany i czy choroba na gruźlicę mogła mieć wpływ na przebieg ostatnich tygodni jego życia.

Grób i pamięć – jak Polska wspomina Sławomira Siejkę

Sławomir Siejka został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie – w kwaterze 55, rzędzie 4, miejscu 9. Na kamiennej płycie pod jego nazwiskiem uwieczniono informację, że był dziennikarzem TVP.

Pochowany na warszawskich Powązkach, do dziś w rocznice śmierci spotykają się tam jego fani. Trzydzieści lat po śmierci wciąż pojawia się w mediach – jako symbol pokolenia, które dorastało przy TVP2, i jako przypomnienie, że wielka kariera potrafi skończyć się zanim zdąży się naprawdę rozwinąć.

Sławomir Siejka nie zdążył zostać legendą za życia. Stał się nią po śmierci – i to chyba najlepiej świadczy o tym, jakim był człowiekiem i prezenterem.