Jan Kietliński – najważniejsze informacje

Jan Kietliński to syn dwójki znanych polskich dziennikarzy, który przez długi czas konsekwentnie unikał fleszy i mediów, a mimo to regularnie trafiał na pierwsze strony portali plotkarskich. Zamiast czerpać z gotowego kapitału nazwiska, wybrał własną drogę – nieoczywistą, pełną zakrętów, ale coraz wyraźniej prowadzącą w kierunku reporterstwa i działalności humanitarnej. Urodzony w styczniu 2001 roku, dziś jest przede wszystkim kojarzony z zaangażowaniem w pomoc Ukrainie po wybuchu rosyjskiej inwazji. Warto przyjrzeć się temu, kim naprawdę jest i co do tej pory zrobił.

Kim jest Jan Kietliński? Rodzice i rodzina

Jan Kietliński jest synem dziennikarzy: Beaty Tadli i jej drugiego męża Radosława Kietlińskiego. Jedyne dziecko Beaty Tadli – Jan Kietliński – urodził się w styczniu 2001 roku. Rodzice Jana byli małżeństwem przez kilkanaście lat – od 2001 do 2014 roku.

Po rozstaniu pozostali w dobrych relacjach, dbając przede wszystkim o dobro syna. Sam Jan po latach przyznał w wywiadach, że decyzja o rozstaniu rodziców nie była dla niego krzywdząca. Wręcz przeciwnie – podkreślał, że dziś cieszy się, widząc oboje szczęśliwych u boku nowych partnerów.

W 2001 roku Beata Tadla wzięła ślub z Radosławem Kietlińskim, z którym była przez 13 lat. W czerwcu 2018 roku ojciec Kietlińskiego wziął ślub ze swoją partnerką Izą, a całą ceremonię, która miała miejsce w Sarajewie, relacjonował Jan poprzez Instagram. Od 2021 roku mężem Beaty Tadli jest biznesmen Michał Cebula.

Dorastanie w cieniu medialnych rodziców

Rodzice Jana są znanymi dziennikarzami, więc od dziecka wiedział, jak wygląda praca w tym zawodzie. Mimo to przez długi czas nie planował kroczyć ich śladami. Wbrew przewidywaniom, nigdy nie myślał o pójściu w ślady rodziców i pracy w mediach. Medialność rodziców zaczął odczuwać dopiero, jak miał 16–17 lat, ponieważ wtedy zaczęto się nim interesować. Media zaczęły interesować się tym, że syn Beaty Tadli już nie jest małym dzieckiem.

Przeszkadzało mu też to, że szkoły, do których uczęszczał, często wykorzystywały fakt, że ma znaną mamę. Bardzo nie podobało mu się to, że jego mama dostawała kopertę z zaproszeniem na uroczystości szkolne i miała siedzieć w pierwszym rzędzie, podczas gdy reszta rodziców nie była w ten sposób traktowana.

Jan Kietliński jest jedynym dzieckiem Beaty Tadli. Oboje rodzice są zawodowymi dziennikarzami, co oznacza, że dorastał w środowisku, gdzie pytania o świat i ciekawość były na porządku dziennym.

Beata Tadla przyznała, że syn bywał z nią w różnych redakcjach i że w domu zawsze dużo się rozmawiało. Jednocześnie nie namawiała go, by obrał taką samą ścieżkę kariery. Jak sama podkreśliła – jest tak przywiązany do swojej wolności i własnego wyboru, że narzucanie czegokolwiek z góry skazane byłoby na niepowodzenie.

Jan Kietliński – wykształcenie i studia

Po szkole średniej Jan Kietliński rozpoczął studia w języku angielskim na kierunku stosunki międzynarodowe. Po roku postanowił jednak zmienić kierunek na filologię szwedzką. Decyzja ta, jak zauważyła jego mama, odzwierciedlała wówczas jego zamiłowanie do podróży i poznawania nowych kultur.

Ostatecznie Jan Kietliński zrezygnował także z tego kierunku. Jak sam przyznawał w rozmowach z mediami, brak jasno określonego planu na przyszłość bywał dla niego źródłem frustracji i poczucia zagubienia. Podkreślał, że zazdrości osobom, które od dziecka wiedziały, kim chcą zostać. Jednocześnie nie tracił nadziei, że w końcu odnajdzie własną drogę zawodową.

Kietliński planuje skończyć studia. Rezygnacja z dwóch kierunków nie jest więc ostatnim słowem w tym temacie – raczej przerwą niż definitywnym zakończeniem edukacji.

Pierwsze kroki w dziennikarstwie

Oprócz nauki Jan Kietliński próbował swoich sił jako dziennikarz, skupiając się głównie na tematyce politycznej. Pracował też jako dziennikarz i specjalizował się w tematach politycznych oraz społecznych.

W programie Dzień Dobry TVN Jan Kietliński wyjawił, że nie chce prezentować informacji ani zajmować się show-biznesem. Zdecydował, że chciałby zająć się dziennikarstwem, a jego największym marzeniem jest dziennikarstwo podróżnicze.

W 2021 roku na swoim koncie na Instagramie Kietliński ogłosił, że zabiera się za realizację trudnego projektu – planował reportaż na temat ośrodków dla trudnej młodzieży w Polsce. Poprosił też obserwujących o pomoc i zachęcał osoby, które przebywały w takich ośrodkach, do kontaktu, gwarantując im anonimowość.

Młody mężczyzna jest aktywny w sieci i regularnie zamieszcza własne przemyślenia na różne tematy, a także nie kryje się ze swoimi poglądami. Ma ponadto osobny profil, gdzie pisze o ciekawych miejscach w Warszawie.

Aktywność społeczna i polityczna

Jan Kietliński swego czasu brał aktywny udział w licznych protestach na ulicach Warszawy wywołanych decyzją TK w sprawie aborcji. Nie ukrywał, że był oburzony działaniem rządu i w pełni popierał manifestujących.

Kietliński był też wstrząśnięty tym, co działo się w Warszawie podczas Marszu Niepodległości. Jako 19-latek w mocnych słowach podsumował zachowanie rodaków, z którymi trudno mu się utożsamiać, i żałował, że Polacy nie świętują Dnia Niepodległości tak jak Norwegowie.

Dusza osoby wrażliwej na problemy społeczne ujawniła się w Janku przy okazji Marszów Kobiet czy wybuchu wojny w Ukrainie. Kietliński konsekwentnie angażował się w tematy, które go poruszały – bez względu na to, czy były wygodne dla jego otoczenia.

Jan Kietliński i pomoc Ukrainie – transport humanitarny i relacjonowanie wojny

Transport humanitarny i zbiórki

21-letni Jan Kietliński zaangażował się w transport humanitarny do Ukrainy. W ciągu kilku miesięcy organizował zbiórki odzieży, jedzenia, leków i innych potrzebnych rzeczy, które sam transportował do Ukrainy. Pojechał do Lwowa, aby dostarczyć dary dla potrzebujących.

Syn dziennikarki Beaty Tadli odwiedził też zrujnowane przez rosyjskie wojska miasta w obwodzie kijowskim i prosił, by pokazywać jego relacje jak najszerzej. Zaangażował się w pomoc uchodźcom oraz relacjonował dramatyczne wydarzenia rozgrywające się na polsko-ukraińskiej granicy, a swoją aktywność dokumentował w mediach społecznościowych.

Świadek bombardowania Lwowa

Syn Beaty Tadli był świadkiem bombardowania Lwowa i w mediach społecznościowych opublikował wstrząsającą relację. Opisał sytuację, w której rakiety uderzyły w odległości kilkuset metrów od miejsca, w którym się znajdował. Uciekł na pobocze, wojsko zabrało go do schronu; ludzie porzucali samochody, była panika.

Beata Tadla skomentowała zaangażowanie syna słowami: „Mój syn jest przy granicy. Pracuje, pomaga i doświadcza pomocy. Jestem z niego bardzo dumna.”

W 2014 roku Beata Tadla relacjonowała protesty na ukraińskim Majdanie, a teraz jej syn zaangażował się w pomoc humanitarną mieszkańcom Ukrainy, którzy nie opuścili kraju. Pewna ciągłość pokoleniowa w podejściu do trudnych tematów jest tu wyraźnie widoczna.

Relacja z matką – Beatą Tadlą

Beata Tadla wielokrotnie podkreślała, jak ważne są dla niej relacje z synem. W wywiadach mówiła o wzajemnym zaufaniu i dialogu jako podstawach ich więzi. Nigdy nie ukrywała, że jest bardzo dumna z syna i w wielu wywiadach opowiadała o swoim dziecku. Jak sama przyznała, dzięki roli mamy nauczyła się pokory i miłości bezwarunkowej. Cieszy się, że Jan jest wylewny i z chęcią rozmawia z nią o uczuciach oraz o swoich planach.

Gdy syn był nastolatkiem, Beata Tadla unikała stosowania systemu kar i nagród w wychowaniu, stawiając na rozmowę i wspólne rozwiązywanie problemów. Beata Tadla i Jan Kietliński od lat wspierają też Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Podróże jako pasja i styl życia

Po porzuceniu studiów Kietliński skupił się na tym, co kocha – na podróżowaniu. Jan Kietliński uwielbia podróże i regularnie dokumentuje je w mediach społecznościowych. Na Instagramie chwali się zdjęciami ze swoich wojaży.

Ostatecznie najbliższe są mu podróże, wolontariat i dziennikarstwo. Te trzy obszary przeplatają się w jego aktywności – nie jako oddzielne rozdziały, ale jako elementy jednej całości. Wyjazdy do Ukrainy były jednocześnie podróżą, pracą reporterską i pomocą humanitarną.

Jan Kietliński dziś – plany i kierunek

Jan Kietliński może pochwalić się rozległymi zainteresowaniami, na co dzień stroni od kamer i świata show-biznesu. Mimo że jest synem rozpoznawalnej postaci polskiego dziennikarstwa, wyraźnie stawia na własną tożsamość, nie na budowanie marki w oparciu o znane nazwisko.

Na początku nie chciał iść w ślady znanych rodziców, jednak z czasem sam zaczął interesować się otaczającym go światem i zdecydował, że chciałby zająć się dziennikarstwem. Jego największym marzeniem jest dziennikarstwo podróżnicze.

Jan Kietliński ma dziś 25 lat. Droga, którą przeszedł – od porzucenia dwóch kierunków studiów, przez protesty uliczne, po transport humanitarny do Lwowa i relacjonowanie rosyjskich ataków – rysuje portret kogoś, kto zamiast szukać wygodnej ścieżki, wybierał to, co w danym momencie wydawało mu się ważne. Czy to ostatecznie zaowocuje karierą reporterską – czas pokaże.